Sezon wyścigowy 2017 miałem rozpocząć od mojego ulobionego wyścigu, tj. Memoriału Marka i Zbyszak w Poznaniu. Niestety nie udało mi się tam dotrzeć. Już myślałem, że przed rozpoczęciem rywalizacji w SOLID MTB, czyli w edycji, w której zamierzam powalczyć o generalkę, nie uda mi się sprawdzić nogi na zawodach. Ale ni stąd ni zowąt nadarzyła się okazja wystartowania w wyścigu w Nowej Dąbrowie k. Wolsztyna. Była to już czwarta odsłona charytatywnego wyściugu, z którego zebrane środki zostały przekazane na dalsze leczenie Nataniela Przybyły z Wolsztyna. Z taką ideą powstała impreza i konsekwentnie wspiera Nataniela w jego walce z chorobą. Z roku na rok chętnych do ścigania się na tej niepozornej górce przybywa.

O charakterze wyścigu informacji jest niewiele. Szukałem mapki, profilu czy czegokolwiek, co mogłoby mi przybliżyć jej specyfikę. Oprócz kilku zdjęć na profilu facebookowym wyścigu i kilku zdawkowych informacji, a także filmów na YouTube nie udzieliły mi odpowiedzi do końca, czego mogę się tam spodziewać. W dobie internetu, kiedy organizatorzy prześcigają się w przyciągnięciu zawodników na swoje zawody, między innymi poprzez zamieszczanie informacji na stronach internetowych o swoich imprezach, mapach, profilach, filmach reklamowych, tego tutaj trochę mi brakowało… Ale taki brak informacji ma też swoje plusy. Uruchamia wyobraznię i potęguje emocje związane z ze startem, tym bardziej, jeżeli jest to pierwszy wyścig po ziomowej przerwie :)

Na miejsce dojechaliśmy bez problemu. Dojechalismy, bo jechały ze mną najwierniejsze kibicki :) Dziewczyny również chciały spróbować swoich sił na wyścigu dla dzieciaków, jednak nie doczytałem na plakacie, że te zaczynają się o 10:00, właśnie o tej godzinie dojechaliśmy, więc ze startu były zmuszone zrezygnować. Jednak bardzo z tego powodu nie rozpaczały, bo głównie przyjechały pokibicować MI  :lol:

Zapisy poszły sprawnie, opłata 40 zł. Przyznam, że poziom organizacyjny zaskoczył mnie pozytywnie. Spodziewałem się skromnej imprezki na prowincji (nie obrażając nikogo) a tu się okazało, że to WYŚCIG jak się patrzy!

Po formalnościach czas na rozgrzewkę i zapoznanie się chociaż z jakąś częścią trasy. Z powodu skomplikowania początkowej jej części, nie sposób było ogarnąć, jak będzie przebiegała. Udałem się więc na rundę do lasu. Runda, którą mieliśmy pokonać 4 razy, prowadzona była po jedynej górce w najbliższej okolicy. Organizatorzy wyciągnęli z tego niepozornego wzniesienia MAKSA! Ścieżka prowadziła w górę i w dół, i w górę i w dół, a krótkie podjazdy i zjazdy poprzeplatane były zajebiście ostrymi zakrętami. Ostrymi do tego stopnia, że czasem trzeba było wręcz się zatrzymać, żeby zakręt wyrobić. Oprócz w/w atrakcji, czekało nas jeszcze kilka powalonych drzew, których niestety nie dało się przejechać i trzeba było zsiąść z roweru, żeby je pokonać a także bardzo stromy, bardzo piaszczysty podjazd/podbieg, który również trzeba było pokonać z buta :) Przyznam szczerze, że trochę mnie to przeraziło i zniechęciło…

Pora na start! Jakoś nie specjalnie zależało mi na tym, żeby zająć pozycję z przodu stawki, ale też nie chciałem być na końcu…. Po starcie oczywiście mocne tempo i walka o pozycję! Mój start oceniam na bardzo dobry! Tempo utrzymywałem do samego końca, noga dobrze podawała i nie dopadł mnie żaden poważny kryzys! Jestem bardzo zadowolony! Chociaż, wydaje mi się, że gdyby wyścig trwał dłużej o pół godziny, mogłoby mi zabraknąć mocy ;P Obawy, które pojawiły się przed startem, nie potwierdziły się! Okazało się, że trasa bardzo przypadła mi do gustu i świetnie się na niej czułem!

Miejsce 25/174 OPEN oraz 14 w M3 uważam za suckes! Rokuje to bardzo dobrze na nadchodzący pierwszy wyścig z serii SOLID MTB w Krzywiniu!

Serdecznie polecam wyścig na Byczej Górze! Organizacja pierwsza liga, atmosfera świetna, trasa niemiłosiernie wymagająca! Czyli wszystko, co najlepsze!

Był to również mój pierwszy start na nowym rowerze! Spisał się na medal!

I na koniec pozdrowienia dla SzajBajka, którego kanał na YouTube obserwuję już od dłuższego czasu. Wygrałem z Tobą :)

GALERIA

FILM

Kibice niezawodni jak zawsze

Kibice niezawodni jak zawsze